15 listopada 2015

Nowe łóżko - Doogi


Trochę na urodziny Lu, a trochę z powodu remontu pokoju postanowiłam pozbyć się metalowego ustrojstwa. Z klatką były same problemy: zajmowała masę miejsca, stała w kącie otoczona meblami z każdej strony, przez co ciężko było chociażby zetrzeć kurz spod niej, oraz była po prostu brzydka. Każdy, kto pierwszy raz wchodził do mojego pokoju twierdził, że torturuję psa. :P Klatka zawsze stała otwarta, a Lusia korzystała z niej przez jakieś 4-5 godzin dziennie, ponieważ po jakimś czasie i tak przenosiła się na moje łóżko. Wszystko skłaniało mnie do tego, by kupić jakiś nowy psi gadżet, a z uwagi na to, że nie robię tego za często, postawiłam na solidne i nie najtańsze legowiska Doogi.


Przede wszystkim zachęcał mnie ich wygląd. Minimalistyczne, stylowe i wyglądające na wygodne. Do tego już dawno temu czytałam recenzję Patrycji Kowalczyk, a pisała tam właśnie o łatwości czyszczenia, co jest dla mnie niezmiernie ważne, ponieważ nie lubię sprzątać. :P Jak się okazało, są także banalnie łatwe w montażu, więc mogą służyć jako przenośne legowisko na wyjazdy. Sprawdziłam je pod tym kątem w te wakacje, zabierając je na tydzień do babci i na drugi tydzień do Jastarni.

Jedzonko znika z powierzni w magiczny sposób
Moim zdaniem legowisko bardzo dobrze sprawuje się jako zastępstwo dla klatki. Luś w dalszym ciągu przesypia tam mniejszą część dnia, ale teraz przynajmniej ładnie to wygląda. Poza tym suczi bardzo polubiła nowe posłanie. W Jastarni kładła się tam po wodnych szaleństwach, z kostką, czy po prostu gdy był czas odpoczynku. I co najlepsze, wchodziła tam sama, a z klatką było trochę inaczej. Wchodziła, ale za smaczka.


Nie kupiłabym jednak tego legowiska, ani żadnego innego, gdybym miała szczeniaka uczącego się odpoczynku, czy psa, którego trzeba wyciszać. Z jednego powodu. Nie da się go zamknąć, w przeciwieństwie do klatki. Znam Lu na tyle dobrze, że wiem, że gdy zostanie sama, będzie sobie grzecznie spała, ale są psy z lękiem separacyjnym, lub które po prostu nie umieją spokojnie odpoczywać, które mogą roznieść wszystko, co mają na swojej drodze. W takich przypadkach używałabym klatki.


Jeśli chodzi o łatwość czyszczenia, to Doogi spełnia wszystkie moje oczekiwania. Materiałowa siateczka pozwala piaskowi, czy innym małym nieczystościom "przelatywać" na podłogę, skąd można je z łatwością zebrać. Nakrycie (w naszym przypadku królik popielaty) również nie sprawia problemów. Sklejone futro można po prostu przeczesać psim grzebieniem i wygląda jak nowe, a przy większym zabrudzeniu można je wyprać w 30 stopniach. Po praniu nie zmienił się ani kolor, ani struktura, oraz futro nie zaczęło wypadać.

Jedynym minusem, który zauważyłam przez około 5 miesiący użytkowania, to rozciąganie się siatki. Mam ogromną nadzieję, że jest ona bardziej wytrzymała, niż wygląda, i nie będę musiała za chwilę jej wymienić.

Rozciągnięta siateczka, kiedy pies na niej leży

Zdjęcie doogi.eu
Posłanie składa się z 4 nóżek wysokich na 15 centymetrów, 2 dłuższych i 2 krótszych metalowych rurek służących jako ramka oraz siatki. Można dokupić jeszcze nakrycie (różne rodzaje) oraz poduszkę. Ja zdecydowałam się na nakrycie, ponieważ według mnie legowisko ładniej z nim wygląda i na zimę w moim lodowatym pokoju będzie się dobrze sprawdzać.


PODSUMOWUJĄC
+ wygląd
+ łatwość czyszczenia
+ możliwość dokupienia nakrycia
+ wygodne dla psa
+ banalny montaż
+ brak zmian po praniu
- rozciągająca się siateczka
- po kilku składaniach na wyjazdach rurki zaczęły trochę luźniej do siebie przylegać, trochę się wyrobiły

Co do ceny, to uważam, że ma dobry stosunek do jakości wykonania. Zestaw kupiłam w sklepie Doogi.eu. Rozmiar M, który posiadamy, ma wymiary 90 x 70 cm i jest idealny dla małej Lu, która może przybrać dowolną pozycję i czuć się komfortowo. Myślę, że mogłaby tam nawet spać z innym małym psem w razie potrzeby.


Doogi bardzo mi się podoba, dłuższy czas się nad nim zastanawiałam i nie żałuję zakupu. Mam nadzieję, że posłuży nam jeszcze kilka dobrych lat. Na razie śpimy spokojnie. :)

Co myślicie o tym legowisku? Może również je macie? Podzielcie się opinią. ;)

24 komentarze:

  1. Widzę, że świetny zakup :)
    Zuzia również ma nową miejscówkę, budke, jedt post na blogu i zakupie, więc zapraszam (dałabym link, ale jestem na telefonie, także nie bardzo.).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przy dwóch psach które muszę czasem rozdzielić, chociażby gdy robię sobie sesję klikerową z jednym, potrzebuję zamykanych klatek. Przydają się bardzo też przy kermicie, który nie zawsze wycisza się wtedy kiedy tego chcę. Poza tym Sonia swój kennel bardzo lubi, tak jak wszystkie małe, przytulne norki.
    Ale po jednej metalowej klatce postawiłam na materiałowe, o wiele lrzejsze (podróżowanie pociągiem z metalową to by była katorga) i ładniejsze.
    To legowisko mi się bardzo podoba i jeśli kiedyś będę szukać jakiegoś jako alternatywy dla klatki to skłaniam się właśnie ku temu :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym była w takiej sytuacji to też nie zrezygnowałabym z klatki. :) Materiałową wciąż mamy, na seminariach nie wyobrażam sobie egzystować bez klatki. :D Ale z tego legowiska jestem bardzo zadowolona. :)

      Usuń
  3. Widzialam wielokrotnie te legowiska na wystawach i szczerze mowiac jak dla mnie, to cena jest kompletnie nieadekwatna do produktu. Zrobienie takiego legowiska to wizyta w sklepie metalowym/budowlanym po kilka rurek (dotna na miejscu) i lacznikow, a pozniej - w tkaninowym/na allegro by zakupic material na srodek. Koszt - ponizej 100zl za duze legowisko.
    My zrobilismy sobie (w zasadzie psom ;) ) legowisko sami, w bardzo prosty sposob - po pol roku uzytkowania wlasnie sie pisze post na ten temat, wiec zapraszamy ;-)

    Pozdrawiamy!
    Sledz tez pies

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi, jedni czerpią przyjemność z robienia wszystkiego własnoręcznie, inni wolą to kupić. :) Jakiś czas temu sama szyłam obroże i po tym jakoś znudziło mi się robienie tego samemu. Bardzo rzadko robię zakupy dla psa, więc według mnie te pieniądze nie poszły w błoto. ;)

      Pozdrawiam i wpadnę obejrzeć efekty. ;)

      Usuń
  4. Bardzo, bardzo podobają mi się te legowiska! Ale ze względu na brak miejsca w pokoju, muszę zostać przy metalowej klatce bo do materiałowej raczej nie dam rady go przyzwyczaić, ostatnio na semi miałam problem żeby w ogóle tam wszedł..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, na początku przeczytałam że nie chciał z niej wyjść :D Ale tak poważnie, to współczuję, metalowe są straszne w montażu, transporcie i wyglądzie. Ja bardzo się cieszę, że w końcu się tego pozbyłam.

      Usuń
  5. Szkoda, że niema tutaj zdjęcia całego "łóżka". Gdzie kupowałaś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki z uwagę, zaraz wszystko dodam. ;)

      Usuń
  6. Fajne legowisko, czaiłam się na nie, ale stwierdziłam, że chyba lepiej zrobić takie samemu, konstrukcja nie taka trudna, a można zaoszczędzić. Piano jak na razie korzysta z swojej poduchy, ale może zyska drugie życie właśnie jako część takiego legowiska ;)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ładnie śpi na ostatnim zdjęciu ;)
    Pierwszy raz słyszę o tym legowisku, ale naprawdę mi się spodobało (a niedługo święta, hmm). Chociaż klatka też jest bardzo przydatna - mnóstwo rzeczy na niej trzymam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja też trzymałam na niej wszystko co się dało :P I to też był jeden z powodów do wywalenia jej. Wieczny bałagan. :D

      Usuń
  8. Już dłuższy czas myślę o tym posłaniu, ale trochę mnie zniechęciłaś z tą siatką :/ Fajnie gdyby wytrzymała przez dłuższy czas, bo jednak nie jest to tanie posłanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wytrzyma jeszcze dłuugo, a na tej stronie jest też opcja kodury zamiast siatki, myślę, że kodura byłaby bardziej wytrzymała ;)

      Usuń
  9. Posłanie mimo rozciągającej się siateczki wydaje się być naprawdę fajne, ale zdecydowanie nie dla nas, pipet uwielbia wygodę i miękkie ścianki :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam, jestem Miri, wpadłam przypadkowo, ale już tak szybko nie wyjdę XD Bardzo fajny post i cały blog. Masz pięknego border collie :D
    Pozdrawiają i czytają:
    Miri & Lucky

    OdpowiedzUsuń
  11. Moi Drodzy Trzy tygodnie temu zapłaciłam za legowisko i do tej pory nie otrzymałam zamówienia. Czy Państwo też tak długo czekali na realizację zamówienia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z tego co pamiętam to chyba też było dosyć długo, plus my mieszkamy 20 km od miejscowości w której jest Doogi. Chciałam żeby doszło przed wyjazdem na koniec lipca i chyba akurat tak było, a zamawiałam na koniec czerwca. Ale według mnie było warto.

      Usuń
  12. Droga LucyBC do dzisiaj a jest koniec maja nie dostałam legowiska. To jacyś oszuści. Jutro zgłaszam sprawę na policję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś do nich napisać? Może nie zaksięgowali wpłaty, albo zamówienie zostało źle złożone? Ja najpierw bym napisała do nich lub zadzwoniła, wydaje mi się że to porządna firma.

      Usuń
  13. My z mezem kupilismy krolika popielatego, zamowienie oplacone 10 dni temu, wyslanych kilka mejli i cisza ze strony Doogi. Usuwaja tez moje posty na Facebooku! Zaczynamy sie niepokoic. Tym bardziej, jak widze posty wyzej...

    OdpowiedzUsuń
  14. My z mezem kupilismy krolika popielatego, zamowienie oplacone 10 dni temu, wyslanych kilka mejli i cisza ze strony Doogi. Usuwaja tez moje posty na Facebooku! Zaczynamy sie niepokoic. Tym bardziej, jak widze posty wyzej...

    OdpowiedzUsuń
  15. Serdecznie odradzam zakupy w Doogi.eu - po 2 tygodniach od zaplaty i braku kontaktu ze strony Doogi dowiedzielismy sie, ze legowisko nie zostanie wyslane i tyle. Zadnego wyjasnienia, przeprosin, rekompensaty. Dodatkowo - co jest najbardziej oburzajace, wlasciciele Doogi usuwaja wszystkie niepodobajace im sie komentarze na Facebooku - juz po kilku minutach od publikacji - i blokuja takiego uzytkownika na swoim fanpage! Nie mozna wiec zupelnie wierzyc w wiarygodnosc tego fanpage. Fatalne podejscie do klienta i arogancja.

    OdpowiedzUsuń
  16. Serdecznie odradzam zakupy w Doogi.eu - po 2 tygodniach od zaplaty i braku kontaktu ze strony Doogi dowiedzielismy sie, ze legowisko nie zostanie wyslane i tyle. Zadnego wyjasnienia, przeprosin, rekompensaty. Dodatkowo - co jest najbardziej oburzajace, wlasciciele Doogi usuwaja wszystkie niepodobajace im sie komentarze na Facebooku - juz po kilku minutach od publikacji - i blokuja takiego uzytkownika na swoim fanpage! Nie mozna wiec zupelnie wierzyc w wiarygodnosc tego fanpage. Fatalne podejscie do klienta i arogancja.

    OdpowiedzUsuń

Napisz w komentarzu link do swojego bloga. Jeśli mi się spodoba, dodam go do obserwowanych. Zachęcam do komentowania :)