11 stycznia 2015

Terapia komórkami macierzystymi

11 stycznia byliśmy w Warszawie na zabiegu. Było to leczenie chorych stawów Lusi terapią komórkami macierzystymi. Ogólnie chodzi w niej o to, że z tłuszczu pobiera się wyżej wymienione komórki, które wprowadzone dostawowo, mogą "zastąpić" chore i odbudować zniszczony fragment stawu. Terapię znalazła moja mama, od razu gdy dowiedziałyśmy się o dysplazji. Wet z Płocka powiedział, że nie ma sensu operować, póki nie ma dużych objawów, ale my podeszłyśmy do tego inaczej. Nie będziemy czekać aż zrobią jej się zwyrodnienia, tylko zadziałamy teraz, coby pies żył do końca bez bólu. I według mnie, to był świetny wybór.


Tutaj wstawiam linka do wykładu lekarza, który wykonywał zabieg. Jest to dr Kemilew, a zabieg robiony był w klinice dr Falkowskiego w Legionowie. Obaj lekarze byli przemili, pozwolili mi nawet zrobić zdjęcie Lusi ze strzykawką w kolanie. :D Zainteresowanym tą terapią polecam wysłuchać wykładu do końca.


Jesteśmy prawie dwa tygodnie po zabiegu i jak na razie pies nie kuleje ani nie daje oznak bólu. Jestem myśli, że to naprawdę pomoże i Lu będzie mogła cieszyć się już zawsze pełnią życia.


Ruszyły wreszcie kursy online Magdy Łęczyckiej, o których wspominałam w poście o obozie special. Postanowiłyśmy razem z naszą agilitową trenerką wziąć się trochę za obi, więc mam nadzieję, że dotrwamy chociaż do końca tego kursu. Może jakoś w wakacje udałoby się wystartować w zerówkach. Właściwie to mamy zrobione już wszystkie ćwiczenia z tej klasy, ale jeszcze muszę siebie przekonać, że damy radę. :D

Ps foty z telefonu, przepraszam za jakość. No oprócz ostatniego. 

Pozdrawiamy,
Kasia i Lusia 

12 komentarzy:

  1. Dobrze, że Lusi zrobiłyście ten zabieg, nie będzie się przynajmniej męczyć :) A blog tak jak mówiłam, wspaniały

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej terapii,że przynosi bardzo dobre efekty. Oby i u Was się wszystko dobrze skończyło :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem jak to się stało że ja przegapiłam ten post ... To świetna wiadomość! Moim zdaniem to bardzo mądry pomysł. To na pewno lepsze niż operacja. Słyszałam że jakiemuś żołnierzowi, któremu granat rozerwał udo, wszczepiono to i mięśnie mu odrosły w jakiejś części, co pozwoliło mu znowu chodzić. To medycyna przyszłości. Teraz moja zaczyna kuleć więc w razie czego też tam pójdę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo no to mam nadzieje ze u nas tez to pomoże tak jak temu żołnierzowi. Polecam tą klinikę, jeśli coś się dzieje, na pewno dobrze wam doradzą. ;)

      Usuń
    2. I wiem czemu nie zauważyłaś posta, jakimś cudem dałam datę jak go napisałam, a opublikowałam go 22 :D

      Usuń
  4. Trzymam kciuki za Lusię, na pewno będzie dobrze! :) W końcu ... nadal liczę na spotkanie!? :D
    Dobrze, że się zdecydowaliście, aby teraz myśleć o tym zabiegu i udało się to zrealizować. Kiedyś coś obiło mi się o uszy, podobno efekty po tym są całkiem dobre, więc mam nadzieję, że u Lusi również będą super efekty po tym zabiegu.
    Co do kursu to życzę wytrwałości! :D Moja Figa niby ma zrobione wszystkie ćwiczenia z Rally-o zerówek, ale jednak to nie jest dla nas sport, tylko dla fun'u i zabicia czasu. :D

    Pozdrawiamy i życzmy duuuuuuuuuuuuuużo zdrówka! :)
    Nina & Figa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem w najnowszym dog&sport będzie o irap-metodzie bardzo podobnej, tylko w niej komórki pobiera sie z osocza. Chociaż moze to nawet to samo, bo efekty maja być takie same.
      Ja tez jeszcze liczę na nasze spotkanie! Moze bliżej wakacji cos uda sie wykombinować. Chyba ze przyjedziecie do nas na semi z paulą ;)

      Usuń
  5. Dzielna psinka :) Oby już nie chorowała :) Trzymamy kciuki

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze że przeszłą ten zabieg :) Trzymam kciuki za jej zdrówko :)

    OdpowiedzUsuń

Napisz w komentarzu link do swojego bloga. Jeśli mi się spodoba, dodam go do obserwowanych. Zachęcam do komentowania :)